Najnowsze posty



W końcu zaczęły się wakacje! Zdałam wszystkie egzaminy, pierwszy rok studiów za mną i mogę się cieszyć wolnymi dniami. No, może nie do końca, bo pracuję, ale to będzie produktywne spędzony czas, który przeznaczę głównie na bloga. Abstrahując od tego, dzisiejszy wpis będzie o moich urodzinowych prezentach, a właściwie co kupiłam za bony upominkowe. Lubicie takie posty (sama je lubię u innych blogerów), więc do konkretów.

~1~
Rok Królika - Joanna Bator




Od wydawnictwa:

Autorka bestsellerowych romansów historycznych Julia Mrok kieruje się dwoma pragnieniami: rozkoszy i opowieści. By je zaspokoić, z nikim się nie liczy i nie zważa na skutki swoich poczynań, ale kiedy posuwa się za daleko, w końcu musi zniknąć z własnego życia. 

Zmienia tożsamość i wygląd, opuszcza swoich dwóch kochanków. Z Warszawy wyjeżdża do Ząbkowic Śląskich – miasteczka, do którego bardziej pasuje dawna nazwa Frankenstein. Wszechobecna atmosfera grozy zagęszcza się zwłaszcza w jedynym hotelu w mieście, gdzie uciekinierka postanawia wynająć pokój. Jego tajemnicza właścicielka, Wiktoria Frankowska, prowadzi w nim spa „Pod Królikiem”. Potworna tajemnica, jaka wiąże się z tym miejscem sprawi, że Julia Mrok będzie musiała na nowo zmierzyć się ze swoją przeszłością i podjąć decyzje, które po raz kolejny odmienią jej życie.


Ode mnie: 


Autorkę, czyli Joannę Bator znam dzięki książce ,,Rekin z Parku Yayogi'', która skradła moje dziapaniz heart. Tak czy inaczej Bator mnie nie zawiodła, a z tą pozycją zwlekałam dosyć długo. Nie byłam pewna zakupu, ale jak już trafiła się okazyjna cena, to czemu nie?





~2~

Cesarz Ośmiu Wysp - Liam Hearn





Od wydawnictwa:


Ambitny władca zostawia swojego bratanka na pewną śmierć i przejmuje jego ziemie.

Uparty ojciec zmusza młodszego syna, żeby oddał swoją żonę starszemu bratu.
Tajemnicza kobieta szuka pięciu ojców dla swoich dzieci.
Potężny kapłan ingeruje w sprawy sukcesji Lotosowego Tronu.

To tylko jedne z licznych splątanych nici tych opowieści, które autorka umiejscowiła w mitycznej średniowiecznej Japonii, zamieszkałej przez wojowników i zabójców, opiekuńcze i złe duchy. 

„Cesarz Ośmiu Wysp” Lian Hearn to doskonale skonstruowana powieść, pełna dramatyzmu i intryg. A to dopiero początek opowieści o Shikanoko...


Ode mnie:


No nie mogłam nie kupić tej książki. Sam fakt, że akcja odgrywa się w Japonii, pojawiają się jakieś duchy, sprawia, że tym razem to może być majstersztyk dla mojej duszy łaknąca wszystkiego co jest związane z Krajem Kwitnącej wiśni. Poza tym, czytałam pochlebne komentarze m.in od Leona Zabookowca. 




~3~

Król cieni - Eve De Castro




Od wydawnictwa:

Król Ludwik XIV buduje Wersal – symbol potęgi Francji i jej władcy. Buduje go jednak cudzymi rękami; tysiące ludzi pracują w nędzy przy wznoszeniu pałacu, z pełną świadomością tego, że historia o nich zapomni – że żyją w cieniu i już zawsze w nim pozostaną. Nine La Vienne i Batiste le Jongleur są takimi dwoma „cieniami”. Nie zamierzają jednak bezradnie poddać się losowi, na jaki ich skazano. Postanawiają wyjść z niebytu i przestają biernie przyglądać się przepychowi, z którego arystokracja korzysta kosztem ich hańby. Fascynująca opowieść o szalonym poszukiwaniu sprawiedliwości, wolności i miłości, w atmosferze zakulisowych tajemnic państwa Burbonów i niesamowitych zwrotów akcji.



Ode mnie:


Od momentu, kiedy obejrzałam dwa sezony  Wersal: prawo krwi, zaczęłam się interesować postacią Ludwika XIV, jego pałacem i historią, która miała tam miejsce. Książkę kupiłam z czystej ciekawości i mam nadzieję, że się nie zawiodę...





~4~

Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy. - Aneta Prymaka-Oniszk 





Od wydawnictwa: 


Lato 1915 roku. Armia rosyjska pod naporem wroga wycofuje się z Królestwa Polskiego i zachodnich krańców Imperium. „Niemiec będzie babom cycki obcinał” – niesie się po wsiach. Spod Lublina, Chełma, Łomży, Ostrołęki, a nawet Warszawy obładowane wozy ruszają w głąb Rosji. Z obszarów na wschód od Białegostoku wyjeżdża nawet osiemdziesiąt procent mieszkańców. Wędrują w skwarze, bez wody i jedzenia. Niemieckie samoloty bombardują wojsko, nie szczędząc uciekinierów. Przy drogach zostają mogiły, część ciał leży niepogrzebana. Wybuchają epidemie. Masowo umierają dzieci.


Bieżeńcy – tak po rosyjsku nazywają uciekinierów carskie władze – są rozwożeni po całej Rosji. Gdy we wsiach gdzieś na Syberii czy nad Donem z trudem budują nowe życie, wybucha rewolucja, niszcząc pozostałe filary „odwiecznego porządku”: carską władzę i religię. Bieżeńcy znowu ruszają w drogę, teraz w drugą stronę, do odrodzonego Państwa Polskiego. Powrót przynosi kolejne „końce świata”.

Z terenu Polski wyjechać mogły ponad dwa miliony osób, ale o bieżeństwie milczą podręczniki. Opowieść ocalają potomkowie bieżeńców. To historia, którą można opowiadać z wielu perspektyw: ludzi postawionych w ekstremalnej sytuacji, chłopów, których świat ginie na ich oczach, wreszcie – uchodźców, uciekinierów, ofiar kolejnych wojen.


Ode mnie: 


Omawiałam tą książkę na zajęciach (choć mieliśmy przeczytać tylko 100 stron). Autorka wygrała podlaski konkurs literacki w tym roku. Ta książka jest skarbnicą dla mojego pokolenia, szczególnie z tych stron - z Podlasia. Uświadamianie ludzi o takich ruchach, masakrach jest istotne by ocalić wspomnienia i człowieka od zapomnienia. To był bardzo dobry zakup, już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę ją czytać, a uwierzcie mi, kolejka jest dłuuuga.





~5~

Niesamowita Słowiańszczyzna - Maria Janion





Od wydawnictwa:


Maria Janion w Niesamowitej Słowiańszczyźnie pokazuje, jak wyparta świadomość naszych pogańsko-słowiańskich korzeni naznacza polską literaturę i tożsamość. Bywa – jak dowodzi – że słowiański mit grzęźnie w panslawistycznych lub nacjonalistyczno-faszystowskich pułapkach.

Autorka tworzy nową, alternatywną opowieść o polskiej historii, literaturze i wyobraźni. Uświadamia nam, jak mocno tkwimy w zamkniętym kręgu niższości i wyższości, który przeradza się w narodową figurę totalnej niemożności i wiecznej szarpaniny między Wschodem a Zachodem.


Ode mnie:


Od jakiegoś czasu do moich zainteresowań dołączyłam kulturę Słowian, w tym mitologię. Czytałam strony internetowe,książki badające mitologię i kulturę Słowian (w ramach zajęć). Przeczytałam średniej klasy Szeptuchę, obejrzałam gameplay Wiedźmina na kanale Remigiusza. Ta pozycja na pewno wzbogaci moją wiedzę, bo w końcu książki od tego są. (już widzę jak połowa booksfery dostaje szoku). 





~6~

Wiedźmin I: Ostatnie życzenie - Andrzej Sapkowski 





Od wydawnictwa:


Później mówiono, że człowiek ów nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Nie był stary, ale włosy miał zupełnie białe. Kiedy ściągnął płaszcz, okazało się, że na pasie za plecami ma miecz.


Białowłosego przywiodło do miasta królewskie orędzie: trzy tysiące orenów nagrody za odczarowanie nękającej mieszkańców Wyzimy strzygi.

Takie czasy nastały. Dawniej po lasach jeno wilki wyły, teraz namnożyło się rozmaitego paskudztwa – gdzie spojrzysz, tam upiory, bazyliszki, diaboły, żywiołaki, wiły i utopce plugawe. A i niebacznie uwolniony z amfory dżinn, potrafiący zamienić życie spokojnego miasta w koszmar, się trafi.

Tu nie wystarczą zwykłe czary ani osinowe kołki. Tu trzeba zawodowca.
WIEDŹMINA.
Mistrza magii i miecza. Tajemną sztuką wyuczonego, by strzec na świecie moralnej i biologicznej równowagi.


Ode mnie:
W końcu mam okazję sięgnąć po polskie, dobre fantasy. Najpierw obejrzałam filmy z gry, a uniwersum Wiedźmina wciągnął mnie na tyle, że chciałam poznać opowiadania Sapkowskiego. Wiem, że się nie zawiodę, tylko czy spodoba mi się bardziej od gry?




~7~

Tatarka - Renata Kosin





Od wydawnictwa:


Czas letniego przesilenia to święto zjednoczenia największych przeciwstawnych sobie sił – ognia i wody, słońca i księżyca, mężczyzny i kobiety oraz tego, co ich łączy i jednocześnie dzieli.

W noc świętojańską, pełną ludowej magii i wróżb, Ksenia plecie wianek z polnych kwiatów i ziół, by rzucić go w nurt Biebrzy i poznać odpowiedzi na zapisane w sercu pytania. 
Nie jest to jednak tak proste, jak by się wydawało. Podlaska zielarka zdradza stare sekrety, tatarska fałdżejka odprawia własne uroki… Za ich sprawą ścieżki, którymi podąża Ksenia, plączą się coraz mocniej. 
Na szczęście stary dworek w Bujanach – otoczony kwiatami, aromatycznymi ziołami i dobrą energią – daje Ksenii siłę, by podążać drogą, którą wiedzie ją intuicja.
Poprzez pełne uroku podlaskie krajobrazy, w otoczeniu prastarych słowiańskich zaklęć i w towarzystwie oryginalnych przyjaciół, ekscentrycznej babki i ciemnookiego Tatara, Ksenia zbliża się do rozwiązania sekretu swojej rodziny. 
Odnalezienie właściwej drogi pozwoli Kseni na dotarcie do najpilniej strzeżonych tajemnic, a odkrycie kart rodzinnej historii przyniesie jej duszy ukojenie, a sercu przywróci jego właściwy rytm.


Ode mnie:


Wybór tej książki bym prawdziwym spontanem. Fakt, że studiuję filologię polską (o specjalizacji promocja regionu), nie pozwoliło mi przejść obok tej książki obojętnie. Widać tutaj motyw z mitologii słowiańskiej,sielankowy obraz wsi,  a o kwestii Tatarów mało wiem, więc stwierdziłam, że to wspaniała okazja by w przyjemny sposób dowiedzieć się co nieco. Jestem naprawdę ciekawa tej książki. Oby była dobra, bo okładka wygląda jak ściągnięty obraz z Google rodem wzięty z książek Michalak.




~8~

Bestiariusz słowiański - Paweł Zych, Witold Vargas






Od wydawnictwa: 


Studiując rodzime baśnie, podania i legendy, odnosimy nieodparte wrażenie, iż nasi przodkowie kochali niesamowite opowieści.

(…) Przez setki lat historii naszego kraju powstał olbrzymi, barwny i ludny świat polskich wierzeń ludowych. Pięknie ilustrowany przez Pawła Zycha i Witolda Vargasa Bestiariusz jest skromną próbą zilustrowania tego bogactwa i ukazania choćby jego części współczesnemu Czytelnikowi. Zapraszamy do podróży śladami opowieści naszych przodków, mitów pełnych słowiańskiej magii tak rzadko obecnej we współczesnej polskiej kulturze.


Ode mnie:

Wzięłam ją do domu z powodów estetycznego wydania, ale też dlatego, że skoro zaczęłam się interesować Słowianami, to jak na prawdziwego zapaleńca przestało - powinnam mieć Bestiariusz! Szata graficzna jest prześliczna, a treść jest przeplatana z mitologicznymi postaciami. Czytania może dużo nie będzie, ale warto taką pozycję mieć u siebie na półce.


~9~
89 wierszy- Zbigniew Herbert



Ode mnie: Twórczość Herberta zaczęła mnie intrygować od klasy maturalnej, kiedy to miałam styczność z  wierszem ,,U wrót doliny''. Mam słabość do klasyki, dlatego zażyczyłam sobie na urodziny coś z wierszy Zbigniewa Herberta. Jak patrzyłam spis treści, utwory są pogrupowane tematycznie co mnie niezmiernie cieszy bo będę mogła się wczuć w klimat. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po tomik wierszy, podumać, wgryźć się, popłakać. 

Kiedy byłam brzdącem, który pół dnia biegał po podwórku z innymi dzieciakami, wracałam do domu zniechęcona do domu faktem, że trzeba iść spać. Wybawieniem były bajki, które mi czytano do snu. Wybór był wprawdzie szeroki, ale miałam swoje ulubione bajeczki, które katowałam co wieczór.

Baśnie Andersena


Nadal na swojej półce mam stare wydanie (1974 r.) Christiana Andersena. Z tą książką najczęściej miałam do czynienia i umilały mi czekanie na sen. Pamiętam do dziś Calineczkę, Brzydkie kaczątko, Królową śniegu i Nowe Szaty Cesarza.

Baśnie tysiąca jednej nocy


Zdaję sobie sprawę, że oryginalnie te baśnie są przesiąknięte przemocą i erotyką, ale wersje dla dzieci naprawdę są ciekawe. Pamiętam, że ta książka była cudownie wydana i oprawiona w różową, sztywną okładkę z orientalnymi zdobieniami. Tekstowi w środku towarzyszyły kolorowe ilustracje, w których już za dzieciaka wyczuwało się ten orientalizm (choć wtedy się nie wiedziało co to jest).
Oprócz istoty wizualnej, opowiadań mało pamiętam, bo tylko Alibabe i Alladyna.

Bajki na kasetach magnetofonowe



Bajki braci Grimm i Charlesa Perraulta są jedne z najpopularniejszych bajek w Europie i nie da się ukryć, że są najciekawsze, najłatwiejsze w odbiorze dla kilkulatka. Poza książkami, w jakiś magiczny sposób byłam posiadaniu dwa opakowania nagrań na kasetkach bajek od Braci Grimm. To była magia mojego dzieciństwa, kiedy włączałam w radiu kolorowe kasetki z Czerwonym Kapturkiem, Jasiem i Małgosią, Sinobrodym, Trzema Świnkami i mogłam odgrywać opowiadane sceny za pomocą zabawek.

Martynka

Tą serię zaczęłam czytać już sama w podstawówce. Ładne ilustracje i nieskomplikowana fabuła i przystosowany język do młodych odbiorców sprawił, że przeczytałam prawie wszystkie książeczki z tej serii.

Wiersze Brzechwy i Tuwima


Oj tak, zdecydowanie dobrze się bawiłam czytając te króciutkie wierszyki. Pochwalić się mogę, że brałam udział w konkursach recytatorskich i nawet jakieś miejsce dostałam, dyplom gdzieś się kurzy, ale nie jestem wstanie go znaleźć. Obecnie jestem na etapie zachłyśnięcia się geniuszem Juliana Tuwima i jego ogólną twórczością!

A wy, macie jakieś woje ulubione baje z dzieciństwa? Dajcie znać w komentarzach, to motywuje, kiedy widzę wasze zainteresowanie. :)





Każda mama w oczach swojego małego dziecka jest super bohaterką. Po drodze, gdy dorastamy ten obraz się zmienia i nie raz były awantury, kłótnie i łzy. Jednak to mamusia. Kobietka, która zawsze cię chce przytulić do swojego serca. Zawsze stanie po twojej stronie, a najważniejsze dla niej jest twoje dobro. Ta życiowa prawda została skondensowana przez literaturę, a motyw matki często pojawia się książkach. To jest już coś na rzeczy, prawda? 

Matka jak Lwica 

Tutaj powinna się wam kojarzyć Cersei z Gry o Tron. Królowa, matka trójki dzieci, która w ich obronie i dla ich dobra stawała się drapieżną lwicą. Oglądając serial, czy czytając książkę Georga R.R Martin jej postać była ostra jak brzytwa, bardzo pewna siebie i przy tym niebezpieczna. Może dlatego los ją pokarał śmiercią trójki dzieci. Cersei miała dwie maski. Pierwsza to bezwzględna władczyni, a druga to kochająca matka-królowa. Skoro jesteśmy przy GOT...

Wilczyca z Północy 

Catelyn Stark i jej śmierć w serialu najbardziej mnie porusza (team stark). Królowa północy jawiła mi się jako silna, kochająca matka, która była zdolna unieść ból, który towarzyszył jej widząc bękarta przy swoich dzieciach. Stworzyła wraz z mężem wspaniałą rodzinę, zapewniła liczne potomstwo. 
Mimo północnego wiatru, chłodu w ich królestwie, matczyne serce Catelyn rozgrzewało Winterfell.

Najsławniejsza matka literatury popularnej

Wiadomo, że chodzi o Lilly Potter. Seria książek zapisała się do kanonu, a o Harrym Potterze wie każdym. Jego rodzicielka pojawiała się we wspomnieniach ludzi jako wrażliwa, delikatna i subtelna kobieta. Jej dobroć była na tyle silna, że zdołała przebić serce Severusa Snape'a. Postać Lilly Potter i jej tragiczna, jednakże heroiczna śmieć w obronie potomka porusza wszystkich. J.K. Rowling wydobyła esencję matczynej miłości. 

Matka gangu Weasley'ów

Matka Polka. Trzymała swoją liczną rodzinkę w pionie. Molly kojarzy mi się z taką typową, mentalną Grażyną. Ona jak wszystkie bohaterki dzisiejszego wpisu, dbała najpierw o dobro dzieci. Chciała każdemu zapewnić byt i wykształcenie. Molly Weasley to taka pocieszna maciora, która niby potulna, ale w obronie swoich warchlaków umie dać w kość. Dziwne porównanie, ale wybaczcie, dosyć późna godzina...

Ellysa Glynn

Władczyni Tearlingu, która nie do końca grzeszyła inteligencją. Piękna królowa podpisała pakt śmierci na swoim królestwie, a swoją córkę (główną bohaterkę) skryła w lesie. Mowa tu o Kelsea i Królowej Tearlingu. Matka głównej bohaterki popełniła wiele błędów, a we dwie były całkowicie od siebie różne. Jasne było jedno- Ellysa kochała swoje dziecko nad życie. 

Słowiańska Matka Ziemi

Mokosz pojawiła się w ,,Nocy Kupały'' Bereniki Miszczuk. Bogini,czczona przez fanatyków, upatrzyła sobie Gosławę za swoją faworytę i od tego momentu zaczęła uprzykrzać jej życie. 
To taki typ matki, która wtrąca swojego nochala i jest przekonana, że wie najlepiej co trzeba dziecku. W wykonaniu Miszczuk, postać Mokosz wyglądała nieco komicznie, a jej wątek dopiero zaczął się rozwijać.


Chciałam w ten sposób złożyć hołd wszystkim mamusiom, mamom, mamciom i matkom. Jesteście bohaterkami dnia codziennego. Jesteście cudowne. Nic dziwnego, że często o was piszą. A Wy, Moi drodzy czytelnicy, złożyliście życzenia swoim mamom z okazji ich święta?


Dokładnie dzisiaj mija 2 lata mojej tułaczki po blogosferze. Wszystko zaczęło się od Nocy Muzeów w moim mieście Białystok i wsparciu mojej koleżanki z liceum (Aniu, buziaczki). Nigdy nie sądziłam, że dotrwam aż tyle i znajdę siebie w tym miejscu.

Fakt faktem mam za sobą kilka przeprowadzek na inne platformy i dzięki pomocy Marka (odwalił kaaawał super roboty i jestem mega wdzięczna mu za to), strona Mądrej Blondynki ma taki, a nie inny wygląd.

Za tym wszystkim kryją się ludzie, bo dzięki wsparciu przyjaciół nie zostawiłam tego na pastwę losu i dalej piszę. Czapki z głów ludziom, którzy z jakiegoś powodu tu przywędrowali i co jakiś czas czytają moje wypociny. Czasem lepsze, czasem gorsze. Z ręką na sercu jestem wdzięczna za każdą nabitą cyferkę w wyświetleniach, mimo tego, że nie zawsze piszę regularnie, ale cóż, takie życie aktywnego studenta.

Napisałam dla was 51 postów, a w w tym:

  • 27 recenzji
  • 9 artykułów
  • 4 wpisów z serii Blondynka podróżuje
  • 8 wpisów lifestylowych 
Dla inny blogerów to może być skandalem, ale ja w sumie jestem zadowolona. Teraz może być tylko lepiej!

mój twór Mądra Blondynka ma już 2 lata! Ta złotowłosa maniaczka książek i abstrakcyjnych spostrzeżeń na temat ludzi i czytelnictwa przestała raczkować. W końcu zaczęła stawiać małe, staranne kroczki ku podbojowi blogosfery (a co, mogę sobie pomarzyć).
Dzięki Wam wszystkim, że daliście mi szansę tworzyć swój kawałek internetu i dzielić się dobrymi książkami oraz pięknymi zdjęciami (idzie mi coraz lepiej, chyba mam nowe hobby). Dziękuję za możliwość poznania ciekawych osób z blogosfery, za obserwacje, za komentarze. Za wszystko.
Dziękuję, też sobie - No Monika, nie spartoliłaś tego. Dobra Robota!

PS: Skoro się zrobiło tak ckliwie to zapraszam na mojego snapchata i instagrama. Będziecie mieli mnie jeszcze więcej:




Aby odpowiedzieć na pytanie ,,Czym jest miłość'' sięgano po wszelakie metafory i wir symbolów. 
Ewald Arenz autor ,,Zapach czekolady'' pokazał mi romantyczną miłość, namiętność i tęsknotę dzięki aromatowi składników czekolady. Nie sądziłam, że na pozór banalna historia, może okazać się dla mnie powodem do wzruszenia. 

Fabuła Arenza toczy się w 1881 roku w moim wymarzonym Wiedniu. Głównym bohaterem jest August - były żołnierz, który przyjmuje posadę u wuja w manufakturze czekolady. August nie jest przeciętnym mężczyzną. Mimo swojej męskości i typowych cech dla żołnierza, jest sentymentalny, który objawia się przez wyczulony zapach. Przez to jego życie jest pasmem rertrospekcji do m.in. lat dzieciństwa. Już na samym początku spotyka młodą kobietę, która wyróżnia się spośród innych i zaczyna się awantura. Znacie te powiedzenie: ''Kto sie czubi ten się lubi''?  W tym przypadku było identycznie.

Tajemnicza i charakterna nieznajoma miała imię Elena, która z biegiem stron była Augustowi bliska. 
Niebanalny romans zacząwszy od kłótni, długich spacerów po Wiedniu i wciągających opisów krajobrazu (a trzeba umieć zaciekawić czytelnika takimi opisami) zaowocował namiętnością, która została skonsumowana, a autor stanął na wysoki zadania i przedstawił nam piękny, poetycki obraz ich miłości, za pomocą zapachu i smaku słodyczy. 


Jednak nie tak kończy się historia kochanków. Elena zamieszana w zniknięcie swojego męża i tragiczny pożar. Co tak naprawdę stało się z ukochaną naszego bohatera? Nie zdradzę wam, musicie się sami przekonać! August po utracie ukochanej cierpiał katusze, a jego zmysły szalały. Jego ból towarzyszył mojej lekturze, za to własnie kocham romantyzm. W każdym razie, ta strata przeobrażono w bodziec i August pamiętając zapach Eleny zaczął tworzyć wyjątkowe czekoladki, które jak zarzeka się tył okłady ,,Doprowadzał Wiedeń do ekstazy''.  


,,Zapach czekolady'' to sentymentalna podróż do Wiednia i jednej z najciekawszych epok. Podróż, która uczy nas inaczej postrzegać świat, kochać, tęsknić, uczyć się na błędach, i daje ważną lekcję, że błędy w przeszłości odbijają się na naszą teraźniejszość. 
Jestem zauroczona książką. To naprawdę była dobra lektura i wyjątkowo bardzo mnie pochłonęła, bo przeczytałam ją w jakieś 5 godziny ( w między czasie były przerwy na spacer z psem, obiad, itp). Musicie wiedzieć, że jak na mnie to dobry wynik, bo jestem ślimaczym czytelnikiem (ugh nienawidzę ślimaków). Jeżeli w internecie i świecie literackim mówi się, że ta książka jest godnym zastępcą ,,Pachnidła'' to boję się czytać tamtej.

Najlepsze cytaty:

,,-Jak to się dzieję, że trucizna tak dobrze pachnie? - Spytała Elena sennym głosem. Obudziła się, poparła brodę dłońmi i popatrzyła na niego. W powietrzu nadal unosił się zapach gorzkich migdałów.
-Może w tym, co piękne, zawsze musi być trochę z truciny''

,,Może niektóre zapachy ą wyłącznie pokarmem dla duszy?''

,,człowiek nie należy do drugiego człowieka tylko dlatego, że go kocha''


Nigdy nie sądziłam, że polubię książkowe sagi. Zazwyczaj byłam bardzo zdystansowana do takich pozycji, a wszystko za sprawą ,,Czerwonej Królowej'' Victori Aveyard, czy serii  ,,Zmierzch''.

Na instagramie znalazłam wiele fotek z przepiękną okładką ,,Królowej Tearlingu'' Eriki Johansen. Najładniejsza okładka jaką widziałam, skradła me serduszko i zamówiłam ją w internetach. Kiedy przyszła, od razu za nią się wzięłam i chociaż trochę mi to zajęło (wina studiów i mojego lenistwa) aby stwierdzić, że Królowa Tearlingu jest moją ulubioną serią!

Przede wszystkim warto podkreślić, że to nie jest typowa, szablonowa historia o pięknej księżniczce, która zasiada na tronie, znajduje księcia z bajki i zaczyna się love story. Nie! W moim mniemaniu to intrygująca, błyskotliwa, momentami zabawna, mroczna historia, która cholernie wciąga.
Nie każdemu się spodoba, są poruszane kwestie społeczne, polityczne, a nawet religijne, a tło historyczne sięga do średniowiecza (przynajmniej na to wygląda, bo wprost nie jest o tym powiedziane).


Powieść skupia się na młodej Kelsea Glynn, która będąca następczynią tronu, została wychowana w ukryciu. Teraz za pomocą straży królewskiej, na czele której stał Buława, próbuje odzyskać co należy do niej i przywrócić świetność swojemu królestwu. Tym samym naraża się Szkarłatnej Królowej, która jest niczym wiedźma, a pragnie jedynie śmierci młodej księżniczki.
Myślę, że kluczowa jest kreacja głównej bohaterki, bowiem autorka nie zrobiła tego co inne koleżanki i koledzy po fachu. Nie było idealizacji jej urody, wdzięków. Kelsea była bystra, uwielbiała książki, jednak nie była ślicznym Kopciuszkiem. Postać młodziutkiej królowej zyskała w moich oczach na autentyczności, zresztą uroda w zarządzaniu krajem miała nie wiele wspólnego.

Niebezpieczna rzeczywistość Tearlingu i losy bohaterów są na tyle wciągające, na swój sposób oryginalne, że doganiają takie klasyki jak Gra o Tron. Nie tylko ja musiałam dostrzec potencjał autorki i jej powieści, bo krążą plotki, że ma powstać film na podstawie książki i oczywiście Kelsea ma zagrać Emma Watson i swoją drogą, ostatnio głośno jest o tej dziewczynie. 


Królowa Tearlingu to nie tylko ładna okładka. To fundamentalna walka o dobro i ład w kraju. To walka młodej dziewczyny ze stereotypami i staroświeckimi zwyczajami swoich poddanych. To walka o wolność. Czy Kelsea Glynn i jej oddani słudzy wygrają? Przekonam się w następnych tomach.

Najlepsze cytaty z książki:

,,Nawet książka może być niebezpieczna w niepowołanych rękach, a gdy tak się dzieje, wina spada na tego, kto ją trzyma, ale książkę należy wówczas przeczytać.''

,,Prawdziwego bohatera poznaje się po tym, że najbardziej heroicznych czynów dokonuje w tajemnicy.''






Jak pamiętacie biorę udział w wyzwaniu. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na ten temat, to odsyłam was tutaj.
Na pierwszy ogień poszedł Orwell i jego 1984 z przyczyn takich, że od dawna chciałam go przeczytać. Książka czekała na mnie na półce już od grudnia i w końcu miałam okazję by spenetrować jej kartki.


W świecie gdzie od dawna nie okazywało się uczuć, przeszłość została zamazana, a dzieci to małe, wredne kapusie, żył sobie Winston. Mężczyzna średniego wieku wśród szarej, bezmyślnej masy czcząca swojego wodza staje się indywidualną jednostką, co już zagraża jego życiu i jest na celowniku Policji Myśli. Co może bardziej pogrążyć jego beznadziejną sytuację? Miłość. Wątek miłosny w książce Orwella był ciężki. Nie opierał się on na skrajnych uczuciach i wzruszających wyznaniach. To uczucie, które w tym uniwersum było surowo zakazane było otępiałe. Nie mówiono wprost o seksie, kiedy Winston leżał w negliżu obok Juli. Jednak sam fakt, że zakazane uczucie rozkwitło podczas szerzonej propagandy czyni ją romantyczną. 

Historia opowiadana z perspektywy głównego bohatera stopniowo nabiera rozpędu. Autor musiał dokładnie opisać świat, aby wyczuć ten antyutopijny klimat. W dzisiejszych czasach niepojęte byłoby by istnienie takiego kraju, gdzie obywatele są inwigilowani za pomocą prymitywnych ekranów i myśli, nie ma przyzwolenia na miłość, rodziny są zakładane w celu poszerzania partii, nie ma szeroko rozumianej wolności, a język jest coraz bardziej okrajany.


Co do języka i tworzenie nowomowy, to jest ciekawy zabieg. Mianowicie krajem w 1984 rządziła jedna partia podzielona na mniejsze departamenty (np.: Miłości, Literatury itp).  Powstawanie nowomowy polegało na okrojeniu słów, co w efekcie dawało ubogi język, niską świadomość językową, oraz ograniczało myślenie obywateli.

Czytając książkę, miałam wrażenie, że reprezentowany pogląd pokazywał aluzję w stronę byłego ZSRR, a dzisiejszej Rosji, lub Korei Północnej. Książka niesie ze sobą niesamowite przesłanie i apel o wolność. Jest przestrogą jak totalitaryzm i reżim terroryzuje ludzką psychikę i mentalność. Była to wspaniała, wymagająca lektura, która jestem moją perełką na śnieżnobiałej półce.

Na sam koniec, wasze ulubione cytaty:

,,Jeśli chce się zachować tajemnicę, należy ukryć ją nawet przed sobą.''



,,Wojna to pokój.
Wolność to niewola.
Ignorancja to siła.''



,,Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym.''


,,Ale jednocześnie jakaś cząstka jej umysłu wierzyła w szansę stworzenia sobie tajemniczego świata, w którym można żyć, jak się tylko zapragnie.''


,,Skoro zdecydowaliśmy się być wolnymi ludźmi, musimy postawić znak równości między życiem a śmiercią.''


,,- Czy Wielki Brat istnieje?
- Oczywiście, że istnieje. Partia istnieje, a Wielki Brat to ucieleśnienie Partii.
- Czy istnieje w ten sam sposób co ja?
- Ty nie istniejesz.''