Dlaczego nie chcę korzystać z ebooków?

By | 07:42 3 comments


Ah te ciężkie, tekturowe lub drewniane okładki i kartki taniego papieru, które pachniały wilgocią, drukiem i starością. Książki są powoli zastępowane czytnikami ebooków. Tradycjonaliści (i ja chyba do tej grupy należę) krzywią się na myśl, aby przejść z kartki na malutkie urządzenie z matowym ekranikiem. Ci drudzy, skorzy do nowoczesnych rozwiązań pukają się w głowę z myślą ,,jak można te cegły taszczyć wszędzie ze sobą". Dlaczego mówię NIE Ebookom? Mam kilka swoich powódek.

Jestem bardzo sentymentalna, do tego stopnia, że (w sumie od niedawna) kiedy dostaję w prezencie książkę od bliskiej osoby, każę podpisywać pierwszą, białą stronę. Poza tym mam słabość do pięknych okładek swoich ulubionych autorów. Każdy czytelnik marzy by założyć swoją biblioteczkę i mieć na własność ulubione książki.
Mam również ogromny szacunek do książek. Patrząc wstecz, jaką rolę grały w edukacji wybitnych osobistości, ile podczas zaborów i wszelkich zawieruszeń wojennych zostało zniszczonych i spalonych. Znając te liczby, wiedząc jaką politykę prowadzili zaborcy, potem okupanci, nie można powiedzieć, że to tylko książka.

Fakt, że podbierałam stare książki od swojej babci i niektóre z nich były ocenzurowane, sprawił, że  dla mnie mają wartość historyczną, a ja zamieniłam się w bibliofila. Myślę, że praktyka czytania za kilkadziesiąt lat może się zmienić. Kto wie, może papierowych książek już nie będzie? Nie wiem na ile to jest możliwe,  ale pewne jest, że świat dąży do ogłupienia.
 No i jak na prawdziwego blibofila przystało, chcę mięć całą ścianę w książkach. Wyobrażam to sobie: siedemdziesięcioletnia Mądra Blondynka, zmarszczki do ziemi, sztuczna szczęka i salon wypełniony książkami. Podoba mi się, oprócz tej sztucznej szczęki, ale mogę się poświęcić.

Nie lubię elektroniki, ale z niej korzystam. Myślę, że można to nazwać małym uzależnieniem, jednak gdybym miała zostać oderwana od internetu to bym z tym żyła swobodnie z tą świadomością. Jak widzę na studiach znajomych, którzy oprócz telefonów przynoszą, tablety, laptopy, ebooki to mam wielki mindfuck w głowie. Ludzie się tak szybko uzależniają i nie są takiego świadomi. To przykry widok bo ile technologia idzie do przodu, jest przy tym wiele korzyści, to człowiek jako socjoligiczne zwierze zamienia się w cyfrową dzicz.

Inny, ale istotny powód to fakt, że za sprawą czytników ebooków piractwo może wzrosnąć, tym bardziej jak się słyszy absurdalnie pomysły polityków o jednolitej cenie książek. Jeżeli człowiek ma wybór: kupić czy ściągnąć z internetu, to wiadomo co wybierze. Pocieszające jest to, że jednak istnieje liczniejsza grupa świadomych konsumentów, którzy szanują prawa autorskie.

Nie chcę korzystać z ebooków. Możesz mnie nazwać zacofaną. Możesz mnie nazwać ograniczoną. Możesz nazwać B L O N D Y N K Ą, ale ja nigdy nie zrezygnuję z książki. Ten nadzwyczajny zbiór kartek ma w sobie duszę. Ja chcę jej namacalnie doświadczać, aż posiwieję.



3 komentarze: Leave Your Comments

  1. Czytanie ebooków na laptopie w formie PDF nie można nawet nazwać czytaniem ebooków :)
    "Inny, ale istotny powód to fakt, że za sprawą czytników ebooków piractwo może wzrosnąć" - skąd w ogóle ten pomysł?

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy ma swoje przekonania, co nie znaczy, że czyjeś są gorsze. Ja kocham ebooki, mam 2 czytniki i mimo, że lubie papierowe ksiazki, wygodniej mi sie czyta na ebooku. Moge go wszedzie nosic nie martwiac sie zeby nie uderzyc torba o cos i nie zagiac okladki. Czytać na komputerze nie cirpie i tego nie robie. Nie uwazam sie tez za "cyfrowa dzicz". Nosze ebooka na kursy, do szkoly zeby czytac, bo mi sie nudzi w przerwach lub na jak mam okienko. Potrzebuje komputera do pisania recenzji i ksiazek. Telefonu uzywam bardzo czesto ale nie sadze ze jestem od niego uzalezniona. Dzieki niemu moge rozmawiac i pisac caly dzien z moimi przyjaciolmi, a bez niego nie mialabym takiej mozliwosci. Pewnie teraz chcesz stwierdzic ze powinnam sie z nimi umowic na kawe i pogadac w 4 oczy? Otoz nie. Nie moglabym. I nie dlatego ze nie mamy czasu itd. Po prostu moj najlpeszy przyjaciel z ktorym jak zaczynam pisac o 14 to koncze o 24 (oczywiscie nie non stop bez przesady, mam co robic) mieszka w Anglii a najlepsza przyjaciolka na drugim koncu Polski. Poza tym rowniez na telefonie pisze jakies notatki do swoich ksiazek itd. Nie rozumiem wiec dlaczego negatywnie oceniasz (bo takie odnioslam wrazenie czytajac ten wpis) sympatykow ebookow. Jedni lubia czerwony inni niebieski. Ja lubie ebooki, ale nie jestem gorsza od tych wolacych ksiazki tradycyjne. A co do piractwa... to nie zalezy od dostepnosci formatu ksiazki ale od ludzkiej uczciwosci. Tak samo jest z filmami. Ludzie ogladaja i sciagaja filmy z internetu nielegalnie i nic tego nie zmieni. Uczciwy czlowiek bedzoe szanowal czyjas prace.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze? Kocham książki w wersji papierowej. I byłam przekonana, że nigdy do ebooków, czy też czytanie na telefonie, nigdy się nie przekonam. Fakt, czyta mi się na nich gorzej, aczkolwiek, ma to swoje zalety... Naprawdę, w dzisiejszych czasach, na wykładach, nawet nie trzeba się kryć z telefonem czy ebookiem, ale z książką to nawet nie próbuj się pokazać... A więc czasem warto się zaprzyjaźnić z technologią, oczywiście nie należy zapominać o tradycyjnych książkach. ;)
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń