Piękna i Bestia - recenzja

By | 11:20 2 comments

Ten tytuł jest mi i jak zapewne wam dobrze znany. Po filmie wzorowanym na kultowej, disneyowskiej bajce spodziewałam się okazji do krytyki kolejnej, amerykańskiej produkcji. 

 Ku mojemu zdziwieniu historia była na tyle wciągająca, a za razem wzruszająca, że zapomniałam o swoich niecnych planach.

Mimo, że fabuła jest mi doskonale znana, a film pod tym względem się nie różnił, to ogromnym, pozytywnym zaskoczeniem były piosenki! Przede wszystkim dlatego, że oglądałam wersję z dubingiem. Zawsze byłam zwolenniczką napisów, śmiałam się z polskich wersji, ale gdy usłyszałam przepiękne utwory, śpiewane przez polskich śpiewaków operowych to za każdym razem miałam ciarki. Przysięgam! 

Przyczyną takiej reakcji jest emocjonalność, którą było czuć podczas oglądania. Szczególnie solowy utwór śpiewany przez bestię. 


Możecie zarzucić, że to tylko puste słowa, jednak, żeby nie rzucać słów na wiatr, w domu przesłuchałam piosenki w wersji angielskiej. Czapki z głów, ale nasi rodacy lepiej zaśpiewali. 

Wydaje się, że film był kierowany do młodszego odbiorcy, bo propagowano wartości takie jak miłość, odwaga, szczerość i ogłada w dość naiwny sposób. Akcja była dosyć schematyczna i przewidywalna, choć musical (bo taką kategorię można mu nadać) rządzi się innymi prawami.

Warto też zwrócić uwagę na obsadę! Takie gwiazdy jak Emma Watson, Ewan McGregor, Luke Evans czy Kevin Kline nadały więcej atrakcyjności. Nazwiska nie są tylko reklamą, aktorzy naprawdę zagrali dobrze, bo hollywoodzkie filmy dla dzieci i młodzieży mierzy się inną miarą i tutaj nie powinno się stawiać dużych wymagań.

Podczas seansu nie da się nie zwrócić uwagi na czarnoskórych aktorów. Reżyser sprytnie chciał ukryć przekaz na temat tolerancji w filmie, bo pojawiły się nawet nawiązania do gejów. Pytanie czy to aby konieczne? W momencie było w niesmak oglądać aluzje do miłości gejowskiej, a gdy widziało się czarnoskórych aktorów to miałam wrażenie jak reżyser szeptał: O pacz to czarni ludzie, bądź tolerancyjny, widzisz ile tam było czarnoskórych, wow oni mieli jakąś pozycję w społeczeństwie, wow wow. 

To był z pewnością magiczny film, szczególnie dobrze wspominam pobyt Belli w zamku bestii. Bliźniacza fabuła pokazuje lenistwo ze strony zarządu Disney (wątpię, że to był oryginalny pomysł reżysera). Stroje, tańce, muzyka i przede wszystkim piosenki zabierają nas do dziecięcych lat. Do animacji, w których oprócz brutalności, ukrytego dna, dominował śpiew. Ja mimo niektórych niedociągnięć, na siłę propagowanych wartości, wyszłam dwukrotnie z seansu zadowolona. Do tej pory słucham sountracków z filmu i to z polskiej wersji językowej! To mi uświadamia jakich mamy wspaniałych śpiewaków. Polecam każdemu, mam nadzieję, że wzruszy was tak samo jak mnie.


2 komentarze: Leave Your Comments

  1. Ja kocham i film i bajkę nad życie. Właśnie zamówiłam sobie 2 wydania książek ,,Pięknej i Bestii" i kolorowankę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiechem żartem, ale też bym sobie pomalowała taką ;__;

      Usuń