Wenecja - miasto na wodzie

By | 12:58 Leave a Comment
Byliście kiedykolwiek w miejscu  przesiąkniętym turystyką, ale zarazem pięknym, gdzie baśniowy klimat nie został zniszczony przez tysięcy przechodniów? Nie? A byliście w Wenecji?

Miasto na wodzie było moim kolejnym punktem na mapie Włoch. Fakt, że wyprawy nie organizowałam, gdyż była to niespodzianka (swoją drogą chyba najlepszą, jaką miałam), więc nocleg i bilety na pociąg miałam wyłożone jak na tacy. Ruszyliśmy pociągiem z Rzymu i powiem wam, że byłam w szoku widząc  pociąg  ,,pendolino'' wersja Italia. Wyglądał całkiem dobrze i pierwszy raz jechałam takim szybkim pociągiem. Oczywiście organizacja we Włoszech jak zawsze pozostawia wiele do życzenia, zawsze trzeba liczyć się z opóźnieniami i powolną obsługą. Podczas podróży walczyłam niczym afrykański lew z pociągowym WIFI, jednak poległam dosyć szybko z dość oczywistej przyczyny - przez większość drogi jechaliśmy przez tunele. Zdziwiłam się, że Włosi jak krety, wyryli tyle tunelów. Widoki co jakiś czas się pojawiały za oknem, które zostaną w pamięci do końca życia, co z tego że to zwykłe pola pomidorów, papryki i różne wyżyny oraz wzniesienia. Włoskie ,,pendolino'' jechało z zawrotną prędkością na tyle, że przez pół podróży miałam zatkane uszy. W 3 godziny dojechaliśmy na północ Włoch. 
Wenecja została podzielona na dwie części przez Grand Cannal. Po jednej stronie wiedzie się normalne życie: są autobusy, sklepy, dworzec itp. Po drugiej stronie roi się od kanałów, więc nie ma mowy o jakiejś komunikacji miejskiej, no chyba że wodnej. Roi się tam od turystów, hoteli i małych, uroczych restauracji.  Wychodząc z dworca, widok który nam towarzyszył był niedopisania. Przed nami byli rozbiegani turyści na ogromnym placu, a za placem był wcześniej wspomniany Grand Cannal, gdzie pływały łodzie, wodne, zatłoczone autobusy oraz wodne taksówki. Ten pośpiech ludzi, zachwyt nowoprzybyłych i nawet irytujących bangladeszów, którzy próbowali wcisnąć mi selfie sticka zapisał mi się w pamięci na tyle dobrze, że mam wrażenie, że byłam tam wczoraj. 


XL

XL
Oby dostać się na drugą stronę Wenecji ma się do wyboru mosty, lub jeżeli jesteś na tyle bogaty - wynająć wodną taksówkę. Turystów był ogrom, zastanawiałam się, czy w ogóle są tutaj rdzenni mieszkańcy, ale od razu nakarmię waszą ciekawość - byli. Mieszkali w pięknych, zabytkowych kamieniach nad kanałami. Widok może mają niezły, jednak zielona woda jest brudna i śmierdzi. 

XL


XL

XL

XL

Widok z pokoju był uroczy. Jak z widokówki i wbrew pozorom jak na ceny we Włoszech nie było drogo, a musicie wiedzieć, że Wenecja do tanich nie należy. Cały dzień spędziłam na spacerowaniu po uliczkach, mostach, placach, gdzie zawsze roiło się od turystów, chociaż bywały miejsce całkowicie puste i wolne od zgiełku zagranicznych gości co pozwalało się wyciszyć i eksplerować tajemnicze miasto na wodzie.

XL

Miłą odskocznią od Rzymu był czysta perspektywa. Dosłownie. W przeciwieństwie do Rzymu, w Wenecji spotkałam się z czystością, a na każdej uliczce stały kosze, niektóre pełne, niektóre nie. Spotkałam się również z mitem, że w Wenecji potwornie śmierdzi. Obaliłam go - Jest o wiele lepiej niż w Rzymie.


XL

L

XL
Piękne, małe uliczki rodem wzięte z filmów ( choć ja się upieram przy grze Assasin's creeds) tworzą romantyczny klimat, który sprawił że przez czas wyjazdu miałam nostalgiczny nastrój. Przez dwa dni zrobiliśmy maraton jaki dawno nie przeżyłam, jednak oczy się cieszyły, a ciało również bo dodatkowe cardio nigdy nie za wiele! Nie mogło by zabraknąć wzmianki o Gondolach. To jest największa wizytówka tego miejsca! Jednak bardzo kosztowna. Gdy pierwszy raz zobaczyłam Gondolę i przystojnego pana w pasiastej bluzce byłam gotowa popłynąć z nim na koniec świata, jednak bym szybko zbankrutowała...


XL

XL
(w Warszawie są korki na ulicach, w Wenecji w kanałach)


Przejdę do mojej ulubionej części - Jedzenie! 
M
Włochy są państwem dobrego jadła na silne żołądki (makarony, pizza, lody robią swoje) i tutaj miałam wykwintną degustację. Wina mają dobre, szczególnie białe, które jest delikatne w smaku. Makarony jak zawsze nie są najtańsze, ale są smaczne, a wiem jaką rolę odgrywa gotowanie. Włosi perfekcyjnie przegotowują lasange czy pizze Kilka godzin gotowanie sosu z przyprawami i mięsem, jak i potem pieczenie. To o wiele dłużej niż myślałam. Wydaję mi się, że Włosi również mają większy szacunek do gotowania poprzez renomę i rozsławioną kuchnię, którą się ceni na całym świecie.











PODSUMOWANIE

Jeżeli miałabym podsumować mój krótki wyjazd do Wenecji, to bym na pewno polecała każdemu. Dobre jedzenie, uśmiechnięci ludzie (którzy czychają na twój piniądz. Jak najwięcej piniądzy) oraz piękne widoki. Jeżeli będziecie we Włoszech, korzystajcie z okazji i wpadnijcie na kilka dni zwiedzić te magiczne miasto. Mieszkać bym tu nie chciała, zważając na to, jak wygląda życie, gdzie twoje okno jest tuż nad wodą, a zamiast auta, musisz kupić łódź. Ale z chęcią przyjechałabym tu aby się wyciszyć i wypić  białe wino.

0 komentarze:

Prześlij komentarz