Książka jest jak wino...

By | 12:40 Leave a Comment
 ...Im dłużej poleży na półce tym jest zadziwiająco dobra i wciągająca. LOL dziwna reguła, ale się sprawdza. 




To kolejny, dobry argument, który zaprzecza krążącej  opinii ''Nie wybiera się książki po okładce''.
Historia tej książki nie jest jakaś nadzwyczaj ciekawa i intrygująca. W drugiej klasie liceum zamiast na lekcje religii (szatan trochę ze mnie był), zaszłam do zwyczajnej Stokrotki po coś do zjedzenia i widzę stosy książek za na prawdę niską cenę. Okładka rzuciła mi się w oczy z daleka w dodatku twarda, gruba i nie zniszczona, a opis z tyłu mnie zaciekawił - więc czemu nie? Książka leżała na mojej  półce z bite pół roku, a kiedy moje zasoby makulatury do czytania się kończyły, przypomniałam sobie o niej. 
Sięgając po nią, żyłam w przeświadczeniu, że to kolejne zwyczajne romansidło (więc po cholerę ją brałam e?).

W każdym razie zaczęłam czytać i WOW WOW... WOW! Historia tej całej Chinki mnie kupiła! Może Trochę nakreślę wam fabułę. Tyci tyci.

Akcja dzieję się w XVII wieku w Chinach. Szmat czasu, w każdym razie jest przybliżona postać Tytułowej Peoni - szesnastolatki, która pochodzi z dobrej i majętnej rodziny. Co z tego, skoro jej ojciec ma jedną córkę, a w tamtych czasach krowa była cenniejsza, chyba że ojciec umiał się nieźle targować, albo miał wysoki status społeczny. Główna bohaterka wkrótce ma wyjść za mąż, jednak nie dane jej było poznanie wybranka jej ojca, ba przeżyć szczęśliwą miłość.
W tamtych czasach krążyła plotka, że dziewczyny czytające znaną, romantyczną operę były narażone na śmiertelną chorobę - zakochiwały się. (Trochę jak te księgi zbójeckie Mickiewicza, nie maturzyści?) Peonia poznała poetę i się w nim mega zakochała. Wyobraźcie sobie, kim w tamtych czasach w Chinach był Poeta! Coś w stylu Justina Bibera śpiewający miłosne ballady, oh(bleh). No  się zakochała i to wszystko skomplikowało. Więcej nie ma co opowiadać, to miało was tylko zachęcić do czytania! 

M
Co mi się w niej podobało? 

Wątki historyczne

Jeżeli ktoś się jara historią (jak ja!) w szczególności tą azjatycką to będzie ucieszon wielce. 
Historia wplata się w każdym rozdziale w dodatku wszystko jest oparte na faktach autentycznych.  Wojny, cesarze, honory i tak dalej. Pyszności!  

Wątki społeczne

Świetnie wyeksponowana rola kobiet, która niegdyś naprawdę była podporządkowana mężczyznom (jak nie ojcowi, to synowi, bratu albo zięciu). No wyobraźcie sobie jaką władzę może mieć chiński Janusz, kiedy jest jedynym samcem alfa w rodzinie, bo ma przykładowo 4 córki, które w jego mniemaniu mogą być albo bezużyteczne, albo sporo warte, bo przyszłe żony się sprzedawało. W czasie najazdu Chin, kiedy to w Europie, mężczyźni bronili swych rodzin, patetycznie mówiono o ich walce dla ojczyzny, to tam na Wschodzie obowiązkiem kobiet była obrona swych synów i mężów przed śmiercią. Wyobrażacie sobie, że taka drobna istotka miała się postawić bandycie? No pewnie, że nie bo to nie możliwe. Albo je zabijano, albo wpierw gwałcono, potem zabijano...
Moim zdaniem to straszne traktowanie człowieka przedmiotowo, jednak to Chiny - tam zawsze się coś odpierdalało  i odpierdalać będzie.



Tradycje, wierzenia, kultura. 

To nie jest zwykły romans. Autorka umiejętnie pokazała przenikanie  dwóch światów: realistycznego i duchowego według wierzeń Chińczyków. Zawsze ciekawiły mnie wierzenia Wschodu i te wszelakie zabobony w które ślepo wierzyli.Były nawet specjalne herbatki, które powodowały, że płód dziecka stał się rodzajem męskim. Serio. (oczywiście to w to wierzono, jednak czy to był chłopczyk, czy dziewczynka to tylko kwestia przypadku).
Szczególnie spodobał mi się ten świat duchów, który był równoległy do tamtego pierwszego, przyziemnego. Zostało to świetnie wykreowane, bardzo pobudzało to moją wyobraźnię i spojrzenie na taki pogląd.
Wiele z nich się wydaje absurdalnych, jednak ludzie wierzyli w to. Niby ciemna masa,  a tak na prawdę cywilizacja Chin miała na koncie tyle odkryć, które zmieniły świat... 

Wątek miłosny

Jak zwykle banalny i romantyczny. Jednak momentami szło się wzruszyć, bo jednak historia kończy się HAPPY ENDEM (o masz spojler).  Cały czas kibicowałam Peonii, której historia ciągnęła się kilka dobrych lat, a jej cierpienie było osamotnione całkowicie, nawet spotykała się pogardą innych. Jednak te męki opłacały się. Jednak poznajemy jeszcze inne bohaterki, które przeżywają miłość u tego samego mężczyzny i ich historia staję się na początku upiorna, potem łapiąca za serce.

Podsumowując

Jeżeli twoje oczy pokochały te okładkę tak jak moje kup ją. Jeżeli lubisz ciekawą fabułę, piękne Chińskie loszki, nowe religie i kultury - weź ją kup. Jeżeli uwielbiasz romanse, ładnie ubrany w słowach seks i zabawy analne, szukasz natchnienia - kup. Nie będziesz żałować. Mówię ci to ja. Blondynka, która jest niesamowicie wybredna przy wybieraniu książek.

  • Książka kosztowała, jeżeli pamięć mnie nie myli - 15-20 złotych
  • 340 stron wycieczki po Chinach i to w sumie niedrogo! 
  • Lisa See (autorka) sama przyznaje że wzorowała się na historycznej powieści ,,Zakochana Peonia'' i innych opracowaniach 
  • Feministki pewnie polubią tą książkę


  • Wybrany cytat:   -,,Kiedy ludzie żyją, kochają. Kiedy umierają, kochają dalej. Jeśli uczucie umiera razem z człowiekiem, nie jest to prawdziwa miłość.'' 

-''Musisz pamiętać, że nic na tym świecie nie jest trwałe, panie Wu. Jedyną trwałą i pewną rzeczą jest nietrwałość.''



Zapraszam serdecznie również na mój FP, jeżeli chcecie być na bieżąco z nowościami :) 

0 komentarze:

Prześlij komentarz