Dziewiętnaście świeczek na torcie

By | 12:42 Leave a Comment
A niedawno było ich siedem i nie na torcie, lecz na cieście z galaretką truskawkową! 


Dzisiaj są moje urodziny, jak zawsze taki dzień wyzwala we mnie tyle hormonów szczęścia, że spokojnie by wystarczyło dla całego mojego miasta. Nawet teraz, kiedy mój wiek  jest na granicy  -nastki, a dwudziestki. Nie chcę uwierzyć i nie czuję się na tyle. Dla mnie czas się zatrzymał i patrzeć na moje zachowanie oraz mój wygląd przypominam bardziej szesnastolatkę niż świeżo upieczoną absolwentkę liceum i przyszłą studentkę! 

Na wiele mogę narzekać (jak chyba każdy), ale jeszcze więcej mnie miłego spotkało i chyba powinnam ostrzec, że ten post może być bardziej nostalgiczny i sentymentalny niż zazwyczaj. 

Może jeszcze tego nie wiecie ale na głowie prawie wszystkie barwy tęczy (efekt był taki, że musiałam ściąć włosy, ale takie malowanie jest strasznie uzależniające i niedługo pewnie znowu coś odwalę), zwiedziłam dosłownie odrobinkę tego świata, a mam chrapkę na więcej,  działałam w organizacji studniówki, zatańczyłam wymarzonego poloneza, miałam super imprezę z okazji mojej osiemnastki, mój pierwszy i obecny związek ma prawie trzy lata (czyli już umie ustać na nogach, wszystko pcha do buzi, ząbki rosną i swędzą, czasami zapłacze, częściej się zaśmieje i obślini komuś policzek). Sporo rzeczy na koncie, z tych których jestem dumna i  tych, z których niekoniecznie jestem zadowolona, ale życie składa się z wiele błędów, wielu przeżyć i łez i to chyba one świadczą o dojrzałości.  Często wychodzę na nieporadne dziecko, które się potyka o własne nogi, ale się zmieniam i to widzę. Moje poglądy się kształtują, jestem odważniejsza, odpowiedzialniejsza i ambicji mam sporo, więc to tylko znak, że nie jestem na straconej pozycji!

Obserwując świat dorosłych, mam ochotę schować się pod kołdrę i zawołać słynnego Piotrusia Pana by mnie zabrał do Nibylandi. Z drugiej strony jestem podekscytowana, że teraz wszystko stoi przede mną otworem i jestem mniej ograniczona niż kiedyś! Świata nie podbije, nie dostanę Nobla, ale i tak, żyję w swojej bajce chociaż fabuła nie jest mi do końca znana, więc mogę tylko planować.



L

Tort w tym roku już sobie odpuszczę, ale mogę się życzyć kolejnych sukcesów, zdania matury i dostanie się na studia, chociaż tutaj w Białymstoku nie jest to takie trudne. Więcej podróżowania, długiego życia i żeby serce nadal było mięciutkie, a poślady spięte kiedy spotka mnie porażka. No i najważniejsze - miłość i samorealizacja. 

- Sto lat Monika!
- Dzięki Monika!

0 komentarze:

Prześlij komentarz